Nokia 1661 – mile zaskakuje
Wiele osób omija tanie telefony, bo wg nich są do niczego. Tutaj jednak nie mogę się zgodzić… do końca.
Co dostajemy w modelu 1661? Całkiem sporo.
Na początek mała i zgrabna obudowa bez udziwnień – typowy klasyk Nokii. Wyświetlacz bez fontanny kolorów, wygodna klawiatura i przejrzyste menu. Do wyboru mamy wiele tematów oraz dzwonków i tapet. Telefon dzwoni, wysyła smsy – oczywista sprawa. Poza tym posiada radio, niezły zestaw słuchawkowy oraz latarkę. Ta ostatnia okazuje się piekielnie pożyteczną funkcją. Światło jest mocne, a jej używanie nie powoduje, że bateria “znika” na naszych oczach. Poza tym mamy kalendarz, alarm, przypomnienia, arkusz kalkulacyjny (do kontroli naszych wydatków) oraz blokadę numerów. Na koniec bateria, która przy moim użytkowaniu pozwala zapomnieć, gdzie leży ładowarka. I to by było tyle, jeśli chodzi o plusy.
Wiadomo, ze 100 PLN (bo za tyle okazyjnie kupiłem ten telefon) nie można mieć wszystkiego. Ekran jest trochę mały (szczególnie po przesiadce z K800i lub E65), środkowy klawisz ma 4 funkcje (lewy, prawy, góra, dół), a nie jak standardowo (kierunki + akceptacja). Nie mamy BT, ani nawet IR. Tematy są paskudne i wpływają jedynie na kolor, a nie całkowity wygląd ekranu – na prawdę ciężko ustawić coś znośnego. Nie ma MMS, nie ma poczty, nie ma aparatu do zrobienia zdjęcia znajomemu, gdy wygłupia się pod wpływem procentów. Na koniec blokada numerów została sztucznie (i bezsensownie!) ograniczona do 10 numerów – limit ten wyczerpałem w miesiąc blokując spam z 7xxx oraz 8xxx.
Dla kogo jest ten telefon? Nie wiem. Dla starszych osób ma za mały ekran/przyciski/litery. Dla młodszych ma zdecydowanie za mało funkcji. Dla ludzi biznesu tym bardziej brakuje mu wielu funkcji. Dlaczego więc go nadal używam? Bo za 100PLN ciężko będzie dostać coś lepszego.